Klient z Białołęki zadzwonił z nietypowym problemem. Ma w domu stację uzdatniania wody pitnej, która o zadanej godzinie w nocy uruchamia automatyczne płukanie filtra. I za każdym razem, gdy płukanie się załącza, woda wypływa przez odpływ płaskiego brodzika prosto na mieszkanie. Więcej szczegółów nie był w stanie podać przez telefon — nie wiedział nawet, czy kłopot dotyczy rury 50 mm, czy grubszej. Umówiliśmy się na wizytę.
Wizja lokalna: pion 110 mm i dwanaście metrów do szamba
Zacząłem od wizji lokalnej, żeby zorientować się, gdzie leży problem. Okazało się, że rura odprowadzająca wodę z płukania filtra przechodzi do sąsiedniego pomieszczenia i wchodzi w pion kanalizacyjny 110 mm. Pion schodzi w podłogę, poziomym odcinkiem biegnie pod łazienką, wychodzi poza obrys budynku i po około 12 metrach kończy się w zbiorniku na szambo. Wszystko stało się jasne. Płukanie filtra zrzuca jednorazowo sporo wody, a gdy ta nie ma jak swobodnie spłynąć do zbiornika, cofa się i szuka najniższego punktu instalacji. W tym domu najniżej położony jest odpływ płaskiego brodzika — i właśnie tamtędy wybijała.
Kamera pokazała stojącą wodę na ósmym metrze
Wprowadziłem do rury kamerę inspekcyjną. Na ósmym metrze stała woda. Chcieliśmy jeszcze skontrolować poziom w szambie, ale nie było takiej możliwości — zbiornik nie miał ani włazu, ani żadnego wizjera. Przedstawiłem klientowi dwie drogi: najpierw zamówić wóz asenizacyjny i wybrać szambo, a jeśli problem wróci, przyjadę i przepcham rurę; albo od razu asekuracyjnie udrożnić cały odcinek, a zbiornik i tak opróżnić. Klient wybrał udrażnianie od razu.
Przepychanie elektryczną sprężyną — metr po metrze
Wprowadziłem elektryczną sprężynę do pionu. Metr po metrze. Po około dwudziestu metrach poczułem, że spirala jest już w zbiorniku — przeszła cały odcinek, nie trafiając po drodze na twardy zator. Wycofałem ją i ponownie skamerowałem rurę. Woda nadal stała. To potwierdziło diagnozę: rura jest drożna aż do zbiornika, a ścieki nie mają gdzie odpływać, bo poziom w szambie jest najpewniej za wysoki. Klient zamówi wybranie szamba i skontaktuje się ze mną — wtedy jeszcze raz sprawdzę rurę kamerą, żeby mieć pewność, że nic w niej nie zalega.
Całość wykonałem elektryczną sprężyną. WUKO nie wchodziło w grę — na trasie nie było żadnej studzienki kanalizacyjnej, przez którą dałoby się pracować ciśnieniem wody. Koszt przepychania wyniósł 650 zł, kamerowanie zrobiłem gratis.
Działam na Białołęce i w pozostałych częściach Warszawy oraz okolicznych miejscowościach. Jeśli woda wybija przez odpływ brodzika, cofa się w rurach albo odpływ działa coraz gorzej — chętnie pomogę. Zadzwoń: 510 733 300.
Najczęstsze pytania — woda cofa się do brodzika, rura do szamba
Dlaczego woda wybija akurat przez odpływ brodzika?
Bo to najczęściej najniżej położony punkt instalacji. Gdy ścieki nie mają jak spłynąć dalej, cofają się i szukają najbliższego ujścia — w płaskim brodziku odpływ leży niemal na poziomie posadzki, więc woda pojawia się tam pierwsza.
Czy pełne szambo może dawać objawy takie jak zatkana rura?
Tak. Gdy poziom w zbiorniku jest za wysoki, ścieki nie mają gdzie odpływać i cofają się do budynku — dokładnie jak przy zatorze. Dlatego przy domach z szambem najpierw ustalam, czy rura jest drożna, a stan zbiornika oceniam osobno. Jeśli nie wiesz, co jest przyczyną u Ciebie, zadzwoń: 510 733 300.
Czy da się sprawdzić rurę do szamba bez rozkopywania podwórka?
Tak, kamerą inspekcyjną wprowadzaną do środka rury. Widać na niej stan rury i jej drożność: osad, korzenie, stojącą wodę, pęknięcie czy wysuniętą uszczelkę. Z przeglądu robimy nagranie, które można dostać na własny użytek.
Czy przy rurze do szamba zawsze można użyć WUKO?
Nie. Do pracy ciśnieniem wody potrzebny jest odpowiedni dostęp do instalacji, najczęściej przez studzienkę kanalizacyjną. Gdy na trasie rury jej nie ma, odcinek udrażnia się elektryczną sprężyną — tak jak w tej realizacji.
Zadzwoń teraz: 510 733 300
Woda wybija z odpływu albo cofa się w rurach? Przyjadę, sprawdzę instalację i udrożnię ją zazwyczaj jeszcze tego samego dnia.